To było w połowie ubiegłego wieku, 60 lat temu. Wielu z tu obecnych nie było jeszcze na tym świecie, ale wielu obecnych tamte czasy pamięta. Zamek w gruzach, prace przy odbudowie spalonego Starego Miasta. Ale na Placu Zamkowym stała już, wzniesiona od nowa, Kolumna Zygmunta. To były trudne lata. Z jednej strony entuzjazm i patos odbudowy zrujnowanego Kraju, wyniszczonego Narodu, z drugiej aresztowania i procesy generałów, nasilające się prześladowania.

W takim czasie odbywał się Zjazd Zjednoczeniowy Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego i Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Wcześniej odbyły się Walne Zjazdy obu organizacji, na których podjęto uchwały o zjednoczeniu, ale dyskusje na temat zasadności tych decyzji trwały. Czas pokazał, że zjednoczenie było decyzją dobrą.

Obrady tego historycznego Zjazdu otworzył nestor polskich turystów, Mieczysław Orłowicz. Przewodnictwo powierzono Włodzimierzowi Reczkowi. W Prezydium Zjazdu zasiedli m.in. prezesi jednoczących się Towarzystw: Tatrzańskiego prof. Walery Goetel i Krajoznawczego prof. Stanisław Leszczycki. Zjazd zatwierdził nazwę Towarzystwa, opracował program i statut i wybrał władze naczelne Towarzystwa. Pierwszym prezesem PTTK został Włodzimierz Reczek. Pamiętam, iż na tym Zjeździe byli: Marek Arczyński, Jerzy Ustupski, Tadeusz Ćwik, Lucjan Motyka, Justyn Wojsznis, Bolesław Kania, Władysław Krygowski, Konrad Gruda, Franciszek Ksawery Sawicki.

Zastanawiałem się wielokrotnie jak to się stało, że nasze Towarzystwo przez swoje pierwsze, tak dramatycznie poplątane i zwichrowane 40 lat, przeszło tak mało poobijane, i zawsze znajdowałem to samo wytłumaczenie. PTTK było wierne najważniejszej idei. Tak, było wierne patriotyzmowi. Na ogół mówi się, że patriotyzm to umiłowanie swoich ojcowizn, swojej Ojczyzny z jej przyrodą i krajobrazem, z Narodem i stworzoną przez pokolenia kulturą materialną i duchową, z jej wielorakim dziedzictwem, i praca na ich rzecz. Tak, ale jest jeszcze trzeci obszar, do którego trzeba mieć określony stosunek, by postawa patriotyczna mogła być pełna. Tym obszarem jest państwo, potężna, wieloczłonowa, wielowarstwowa, wszechogarniająca struktura. Ta machina może służyć interesom ojcowizn, Ojczyzny, interesom Narodu, ale może też działać na ich szkodę. Zatem stosunek do państwa winien być wybiórczy. Taką postawę miało nasze Towarzystwo.

Większości obecnych znane są postaci: Mieczysław Orłowicz, Franciszek Jaśkowiak, Czesław Piskorski, Franciszek Mamuszka, Edmund Massalski, Władysław Krygowski, Edward Moskała. Ta lista jest długa.  Oni odeszli. Ale wśród nas i może nawet na tej sali są: Włodzimierz Łęcki, Janusz Żmudziński, Janusz Umiński, Franciszek Midura, Krzysztof Mazurski. Ta lista też nie jest pełna. To byli i to są autorzy przewodników. Oni uczyli, szczególnie młodzież, tej nowej Polski: starych ziem wyzwolonych i nowych, na północy i na zachodzie, ziem odzyskanych. W przewodnikach przekazywali i te informacje, których ówczesne państwo przekazać nie chciało. Wiedzą o tym dobrze Wydawcy. Wie Janusz Żmudziński, który przez wiele lat prowadził Wydawnictwo „Kraj” i wiem ja, bo przez ponad 39 lat byłem redaktorem naczelnym Wydawnictwa „Sport i Turystyka”, a to Wydawnictwo, wydało większość wydrukowanych w tamtych latach przewodników.  Ci autorzy i armia przewodników PTTK przekazywali, szczególnie młodzieży, wiedzę o własnym kraju, własnym narodzie. Dawali broń, której nikt im nie był w stanie odebrać.

PTTK protestowało przeciwko działaniom, które szkodziły Krajowi. Przypomnę, uchwalony przez X Zjazd w 1981 r. list otwarty do Sejmu PRL alarmujący o grożącej katastrofie ekologicznej Zatoce Gdańskiej, Zalewowi Wiślanemu i terenom nadmorskim, o zagrożeniu rejonu Krakowa i GOP-u, o naruszaniu statusu prawnego Parków Narodowych.

Taka postawa Towarzystwa i jego członków pozwoliła Polskiemu Towarzystwu Turystyczno-Krajoznawczemu przejść przez te boleśnie trudne, pogmatwane, pokręcone lata w miarę bezpiecznie.

Niedawno, we wrześniu tego roku odbył się w Olsztynie VI Kongres Krajoznawstwa Polskiego. Uczestnicy Kongresu, mówiąc o wielkim bogactwie naszego dziedzictwa narodowego, o wielkich wartościach, jakie wnosi do rodziny europejskiej, zastanawiali się, co zrobić i jak robić, by te wartości przenieść, wmontować w burzliwie rozwijającą się teraźniejszość, by niczego po drodze nie uronić. Ogrom pracy. Ale jest jeszcze inna strona tej wielkiej sprawy. Jak powinna postępować ta dynamiczna teraźniejszość, by to dziedzictwo przyjąć, by zrobić mu wystarczające miejsce? To teraz zależy w dużym stopniu od państwa, tej machiny, tej wszechobecnej struktury. To nasze państwo może być bardziej lub mniej otwarte. Wiele przypadków wskazuje, że nadmiaru zrozumienia tego, w szczególności w obszarze zagospodarowania Kraju, nie ma. Myślę, że i tu nasze Towarzystwo ma wiele do zrobienia. Warto wspierać PTTK. Dziedzictwo narodowe ma wartości nieprzemijające tak długo, jak długo istnieje, a istnieje tak długo, jak długo jest chronione.

Życzę Towarzystwu, życzę nam wszystkim, by po latach można było powiedzieć, że ten dobry czas, jaki mamy teraz, został dobrze wykorzystany.

Życzę wszystkim zdrowia.

 

 

 

Eugeniusz Skrzypek

Członek pierwszego Zarządu Głównego PTTK

 

Obszerne fragmenty tego tekstu wygłoszone zostały 18-XII-2010 r. na jubileuszowym spotkaniu z okazji sześćdziesięciolecia Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.